- Mhm. - dotarło już? - Więc... gdzie mieszkasz? - zapytałam nieśmiało.
- No tak. To trzeba jechać tam i potem skręcić tam i jeszcze prosto w stronę tamtej ulicy. - tłumaczył żywo przy tym gestykulując. Patrzyłam na niego z uśmiechem na twarzy, aż w końcu na mnie spojrzał.
- Już kojarzysz? - serio? Uśmiechał się jak małe dziecko cieszące się z nowej zabawki.
- Niezbyt.
- To może tam pojedźmy. - zaproponował.
Przytaknęłam i rozejrzałam się czy wszystko zabrałam.
I co, tak po prostu pojedziesz? Bez słowa opuścisz mieszkanie? Elizabeth będzie się martwić. A co jeśli ten cały Harry, jeśli tak ma naprawdę na imię, okaże się jakimś gwałcicielem? - moja podświadomość nasuwała mi tysiące myśli. Przyglądałam się Harry'emu, który zmagał się z zapięciem mojej walizki.
Podniósł wzrok i uśmiechnął się, lecz ja wciąż mierzyłam go podejrzliwym spojrzeniem.
- Co? - uniósł brwi, a kąciki jego ust podniosły się wyżej. Czas na szybki test.
- Ile masz lat?
- A po co ci to wiedzieć? - odparował. Nie odezwałam się.
- Dwadzieścia jeden. - odpowiedział zrezygnowany. Punkt dla mnie.
- Jak masz na drugie imię?
- To przesłuchanie? - zaśmiał się.
- Nie. - mój poważny ton zmusił go do udzielenia odpowiedzi.
- Edward. - odpowiedział cicho i wlepił wzrok w podłogę. Chciałam do niego podejść i powiedzieć mu, że to urocze imię, ale nie mogłam. Nie w tej chwili. Najpierw muszę się czegoś o nim dowiedzieć.
- Gdzie pracujesz?
- Ty tak na serio? - powiedział nieco wyższym głosem niż zwykle.
- Owszem. Gdzie pracujesz?
Westchnął głęboko.
- W piekarni, na rogu ulicy. - wymamrotał tak cicho, że ledwie go usłyszałam. Nie wytrzymałam i roześmiałam się głośno.
- Pracujesz w piekarni? - powtórzyłam z lekką drwiną.
Zamiast odpowiedzieć, zmrużył tylko oczy i wydął wargi jakby zaraz miał się rozpłakać.
- Ooo... to takie słodkie. - skomentowałam jego reakcję dziecięcym głosem, przeciągając samogłoski i zrobiłam coś, czego nigdy bym się po sobie nie spodziewała. Zarzuciłam ręce na jego szyję i wtuliłam się w jego tors. Przez ułamek sekundy cały się spiął, ale po chwili odzyskał świadomość tego, co się dzieje i objął mnie rękami. Kiedy się odsunęłam patrzył na mnie z miną przedszkolaka, który coś narozrabiał i bał się powiedzieć o tym rodzicom. Moje usta ułożyły się w szeroki uśmiech. Po chwili taki sam pojawił się on również na twarzy Harrego.
- Jedziemy? - zapytałam przerywając ciszę.
- Jedziemy. - potwierdził i ponownie złapał odłożone wcześniej na podłogę walizki.
_________________________________________________________________________________
Yeah. Mamy rozdział siódmy! Jak wam się podoba? Btw. PRZYTULILI SIĘ! Wiem, że robię z tego scenę jakby co najmniej się ze sobą przespali, ale hej, jesteśmy na dobrej drodze
Komentujcie, bardzo was proszę <3
Rozdział 8 pojawi się pewnie jakoś w poniedziałek, bo coś mi ostatnio internet szwankuje.
Kocham Was! ;*
Aha. Zaktualizowałam zakładkę "Bohaterowie", więc możecie zajrzeć i obczaić wygląd głównych bohaterów :)
Jak SŁOOODKO! :-) subcio<3
OdpowiedzUsuń