czwartek, 24 kwietnia 2014

Rozdział 6.

Harry skutecznie unikał spojrzenia mi w oczy.
- Znamy się jeden dzień. - próbowałam zachować spokój. - Do tej pory nie dogadywaliśmy się najlepiej. - wdech i wydech. - A ty proponujesz mi, żebyśmy zamieszkali razem? - sama się sobie dziwiłam, jak wolno i wyraźnie mówiłam. Zazwyczaj gadałam dużo, szybko i często nie na temat.
- Dwa.
- Co "dwa"?
- Znamy się dwa dni.
- Ugh... - wyluzuj. - Nie.
- A właśnie, że tak! Dziś jest drugi dzień naszej znajomości! - wykłócał się jak dziecko.
- Mam na myśli, że nie wprowadzę się do ciebie.
- Och... - jego twarz spochmurniała. - Na pewno? - spytał z nadzieją w oczach.
- Tak. - nie ma opcji, że zamieszkam z jakimś kompletnie obcym typem. Prędzej mi tu kaktus wyrośnie.
- Bo wiesz... twoja koleżanka pewnie chciałaby odrobiny prywatności ze swoim chłopakiem. Ty jesteś dla niej problemem, ale ona się nad tobą lituje, bo jest jej cię szkoda. - uśmiechnął się przebiegle. Na dowód swojej racji wyciągnął z kieszeni telefon i pokazał mi zdjęcie Elizabeth i jej chłopaka Josha, całujących się w restauracji.
 - Widzisz do czego doszło? Nie mogą , mieć prywatności we własnym mieszkaniu, więc obściskują się gdzie indziej.
Czy tym on próbuje mną manipulować? Co to, to nie!
- W takim razie Harry, powiedz mi, czemu ci tak zależy, abym z tobą zamieszkała? - postanowiłam zastosować nieco inną taktykę.
Wzruszył ramionami.
- Mam wyrzuty sumienia. Odebrałem ci dom u przyjaciela, a do tego zachowałem się jak kompletny dupek. - bełkotał. - Lou mi powiedział.  - wyjaśnił mi, zanim zdążyłam zadać pytanie. - Nie chciałem cię urazić. Ja zwyczajnie nie wiedziałem. Teraz już rozumiem i więcej tego błędu nie powtórzę.
- Skończyłeś? - próbowałam grać niewzruszoną, ale nie mogłam nic poradzić na łzy, które popłynęły po moich policzkach.
- Nie. Czuję się troszkę samotny w moim domu. Jest przestronny i miły, ale samemu jest głupio. Potrzebuję kogoś, kto mógłby ze mną porozmawiać, zjeść obiad czy obejrzeć film. - przerwał. - To już chyba wszystko.
Zmrużyłam oczy. Jedna kwestia wciąż nie dawała mi spokoju.
- Czemu Louis do mnie nie przyszedł. - przełknęłam głośno ślinę.
-Chciał. Ale ja go powstrzymywałem. Mówiłem mu, że nie będziesz chciała go widzieć i inne tego typu rzeczy.
Pokiwałam głową.
Podeszłam do szafy i wyciągnęłam z niej moją walizkę z ubraniami.
- Trzymaj. - podałam ją Harremu.
Uśmiechnął się ukazując przy tym swoje piękne dołeczki i popatrzył na mnie.
- Czy to znaczy, że...
- Tak. - przerwałam mu. - Zamieszkam z tobą. - odwzajemniłam uśmiech.

___________________________________________________

Więc mamy 6!
Jak wam się podoba?
Aha. Pozwólcie, że wyjaśnię. Oni będą mieszkać razem, ale nie będą się jeszcze ze sobą spotykać. Ale tego dowiecie się w następnych rozdziałach
Siódmy pojawi się... może jutro ;)
Lub dziś wieczorem, jeśli będę miała wenę :3
Bye.

1 komentarz:

  1. CO ZGODZIŁA SIĘ?!?!?!? Szok normalnie! Lecimy dalej :-*

    OdpowiedzUsuń