środa, 23 kwietnia 2014

Rozdział 5.

Louis nie odzywał się przez resztę dnia. Nie dzwonił, nie pisał, nie przychodził. Nic. W zasadzie, powinnam się cieszyć. Mam czas, żeby pomyśleć i zdecydować co zrobić. Wiem, że Eli ma swoje życie i chłopaka, a ja będę dla niej tylko dodatkowym ciężarem.
Wpatrywałam się w ponury krajobraz rozciągający się za oknem, trzymając w dłoniach kubek gorącej herbaty. Z zamyślenia wyrwało mnie natarczywe pukanie do drzwi.
Odstawiłam napój na stół i poszłam sprawdzić komu tak zależy, żeby tu wejść. Uchyliłam masywne drzwi i aż przestraszyłam się osoby stojącej przede mną.
Podbite oko, krwawiący nos i majaczące się na całej twarzy siniaki.
- Harry? - wyjąkałam. - Co ty tu robisz? Skąd wiedziałeś, że tu jestem? - próbowałam opanować drżenie głosu, ale nie do końca mi się udało.
- Ja... - zaczął niepewnie. - Przepraszam. - powiedział niemalże szeptem.
- Nic się nie stało. Po prostu powiedziałeś mi prawdę. Kiedyś musiałam się dowiedzieć. - odpowiedziałam z obojętnym wyrazem twarzy, choć czułam łzy zbierające się w kącikach moich oczu.
Nie rycz. Bądź dzielna.
- To nie była prawda. - wciąż mówił cichym głosem. - Okłamałem cię, żeby zrobić ci na złość.- nadal nie patrzył mi w oczy.
- Mi się wydaje, że właśnie teraz kłamiesz. Boisz się, że Lou znowu spuści ci wpierdol. Oczywiście zakładając, że to on zrobił ci to. - machnęłam ręką wskazując na jego potłuczoną twarz.
- Nie! - wykrzyknął, a ja podskoczyłam w miejscu zaskoczona jego nagłym wybuchem. - To znaczy, tak, to on mnie tak załatwił, ale nie kłamię!
Uniosłam brwi i patrzyłam na niego uważnie.
- Bo ty mi się... - przerwał w pół zdania. - To znaczy, yym... całkiem fajna jesteś i wiesz...
- Zrobiłeś się zazdrosny, że mieszkam z Lou. - dokończyłam za niego uśmiechając się pewna siebie.
- Tak! - spojrzał na mnie. - Chwila, co? Nie! - roześmiał się. - Może troszeczkę. - mruknął pod nosem.
- Wiedziałam. - podniósł na mnie wzrok, a ja mrugnęłam do niego.
- Będziesz znów mieszkać z Louisem? - zręcznie zmienił temat. No tak, w końcu po to tu przyszedł. Namówić mnie, żebym zamieszkała z Lou, nic więcej.
- Nie.
- Ale...
- Powiedziałam. Że. Nie. - powtórzyłam przez zaciśnięte zęby.
- Zamieszkasz ze mną? - wypalił szybko.
Co?! CO?!
________________________________________________________________________________

Sorki, że kończę w takim momencie, ale cóż...
nie mam za bardzo czasu, żeby go skończyć, a obiecałam, że dziś dodam :)
Piszcie w komentarzu czy wam się podoba <3
Rozdział jest nie sprawdzony, więc pewnie są jakieś błędy. Jutro poprawię ;)
Kocham Was ;*
Aha.

Kolejny rozdział pojawi się jutro!



1 komentarz:

  1. Super :-) akcja pędzi jak szalona:-) lecę do następnego :-*

    OdpowiedzUsuń