niedziela, 27 kwietnia 2014

Rozdział 8.

____________________________________________________
(Harry)

Droga do mojego domu nie zajęła nam dużo czasu. Pokazałem Emily piekarnię, w której pracuję. Obiecałem jej, że niedługo będzie mogła zobaczyć jak piekę chleb, na co entuzjastycznie pokiwała głową. Z początku byłem trochę zażenowany, gdy dowiedziała się o moim zawodzie. Nikt z moich znajomych o tym nie wiedział i szczerze mówiąc, wolałbym żeby tak zostało.
Zaparkowałem samochód i wysiadłem z niego, aby otworzyć Em drzwi. Wyciągnąłem rękę w jej stronę, by pomóc jej wysiąść, za co podziękowała mi cicho. Przyglądała się przez chwilę budynkowi, a ja nie mogłem oderwać wzroku od jej pełnych warg wykrzywiających się w uśmiechu. Nie był to jednak ten prawdziwy, który udało mi się widzieć na jej twarzy chwilę wcześniej. W jej oczach błąkał się ból, a palce kurczowo zaciśnięte były na torebce, którą trzymała.
- Ten dom... jest bardzo podobny do mojego rodzinnego. I te wspomnienia... to trochę smutne. - wytłumaczyła.
Niepewnie objąłem ją ramieniem i przycisnąłem do siebie. Głaskałem delikatnie jej plecy i szeptałem w jej włosy uspokajające słowa. Kilka łez popłynęło z jej pięknych, brązowych oczu, mocząc przy tym lekko moją koszulkę.
- Zrobię wszystko, abyś czuła się tu dobrze. - obiecałem, drugą ręką bawiąc się włosami spadającymi kaskadą na jej ramiona.
- Dziękuję. - powiedziała lekko ochrypłym głosem.
- Chodź. - pociągnąłem ją w kierunku domu, upewniając się, czy jest w stanie iść sama.
Otworzyłem drzwi i gestem ręki wskazałem, żeby weszła do środka pierwsza. Skinęła lekko głową i minęła mnie w wejściu. Rozejrzała się po pomieszczeniu i westchnęła z ulgą.
Odwróciłem się, chcąc przynieść walizki Emily z samochodu, ale zatrzymała mnie niewielka dłoń, która spoczęła na moim ramieniu i delikatnie przytrzymała w miejscu. Obrzuciłem zdziwionym spojrzeniem sylwetkę mojej nowej współlokatorki. Ona jednak zignorowała moje zaskoczenie i przycisnęła swoje usta do moich. Nasze wargi poruszały się w jednakowym tempie do chwili, w której Emily oderwała się ode mnie.
- Dziękuję. Za wszystko. - mruknęła tylko i wyszła na zewnątrz jakby nic się przed chwilą nie stało.
Przyłożyłem dłoń do miesca, gdzie z zawrotną częstotliwością biło moje serce.
Co ty ze mną wyprawiasz, dziewczyno?

____________________________________________________

Hej :)
Powiem wam, że wspaniale mi się ten rozdział pisało, choć wiem, że wyszedł beznadziejny.
Chciałabym poznać wasze opinie na temat tego bloga, więc jeśli macie jakieś uwagi, to śmiało możecie je pisać zarówno w komentarzach, jak i bezpośrednio do mnie (zakładka KONTAKT).
Kolejny rozdział pojawi się pewnie jutro ;)
Kocham Was ♡

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz