Dojechałam do sklepu z odzieżą, w
którym pracuję. Mam posadę sprzedawczyni, ale często też pomagam klientom
wybierać odpowiednie ubrania. Interesuję się modą, więc nie mam większych
problemów z dobraniem jakiegoś ładnego zestawu. Dodatkowo, zarabiam duże
pieniądze, bo sklep ten jest bardzo ekskluzywny i odwiedzają go osoby, na
których koncie znajduje się sporo kasy.
- Hej! Ziemia do Emily! –
z zamyślenia wyrwała mnie Abby.
- Coś się stało? – zapytałam błądząc wzrokiem wśród półek z
sukienkami. Przydałoby się ogarnąć jakiś nowy towar.
- Wiesz co? Idź do domu, odpocznij, bo zbyt dużego pożytku
to z ciebie raczej nie będzie. – uśmiechnęła się przyjaźnie.
- Dziękuję. – odpowiedziałam jej i poszłam na zaplecze po
swoje rzeczy. Zgarnęłam z szafki torebkę i wrzuciłam do niej telefon. – Cześć. –
pożegnałam się z kierowniczką. Jesteśmy w przyjacielskich stosunkach. Abby jest młodsza, więc trochę głupio byłoby gdybym mówiła do niej: „do widzenia
proszę pani”. Prawda?
Wróciłam do
domu moim nowiusieńkim autem i pierwsze co zrobiłam, to wzięłam do ręki pudełko
z lodami i włączyłam telewizor. Przerzucałam kanały próbując znaleźć jakiś ciekawy program. Pogoda, wiadomości, "Kevin sam w domu"... nie, dziękuję. Wyciągnęłam telefon z kieszeni moich spodni i napisałam do Elizabeth.
Odpowiedź przyszła natychmiast. Biedna El, nie ma co robić tylko wciąż majsterkuje przy tym swoim telefonie.
Omiotłam wzrokiem wnętrze lodówki, która świeciła pustkami. Dobrze, że zostało mi jeszcze kilka pudełek lodów.
Wyobraziłam sobie ten jej uroczy uśmiech i serce wyrywało mi się z piersi, kiedy myślałam, że w końcu się zobaczymy. Przez nasze kolidujące ze sobą prace rzadko się widywałyśmy.
Po ustaleniu godziny spotkania postanowiłam wybrać się na małe zakupy. Najpierw udałam się do sklepu z ubraniami. Wybrałam sobie kilka nowych bluzek i dwie pary obcisłych spodni. W głowie odtworzyłam sobie obraz mojej lodówki. Um... pustej lodówki. Po namyśle weszłam do niedużego marketu i włożyłam do wózka niezbędne produkty.
W końcu dotarłam z powrotem do mojego lokum i spojrzałam na duży zegar znajdujący się na ścianie. O kurwa. Eli będzie tu za kilka minut. Pognałam jak poparzona do swojego pokoju i założyłam na siebie nowe ciuchy.
Zdążyłam naciągnąć na stopy moje ciepłe, wełniane skarpetki i usłyszałam dzwonek do drzwi. Otworzyłam je i uśmiechając się szeroko rzuciłam się na szyję osobie stojącej naprzeciw mnie.
____________________________________________________
I mamy drugi!
Dziękuję osobom, które to czytają i poświęcają chwilkę na skomentowanie mojego "dzieła".♥
Jakoś niedługo wstawię kolejny rozdział. Może jutro... zobaczę. Ale proszę, niech pojawi się tu chociaż jeden komentarz ;)
Kocham Was bardzo, bardzo ♡♡♡
Bye.
Po ustaleniu godziny spotkania postanowiłam wybrać się na małe zakupy. Najpierw udałam się do sklepu z ubraniami. Wybrałam sobie kilka nowych bluzek i dwie pary obcisłych spodni. W głowie odtworzyłam sobie obraz mojej lodówki. Um... pustej lodówki. Po namyśle weszłam do niedużego marketu i włożyłam do wózka niezbędne produkty.
W końcu dotarłam z powrotem do mojego lokum i spojrzałam na duży zegar znajdujący się na ścianie. O kurwa. Eli będzie tu za kilka minut. Pognałam jak poparzona do swojego pokoju i założyłam na siebie nowe ciuchy.
Zdążyłam naciągnąć na stopy moje ciepłe, wełniane skarpetki i usłyszałam dzwonek do drzwi. Otworzyłam je i uśmiechając się szeroko rzuciłam się na szyję osobie stojącej naprzeciw mnie.
____________________________________________________
I mamy drugi!
Dziękuję osobom, które to czytają i poświęcają chwilkę na skomentowanie mojego "dzieła".♥
Jakoś niedługo wstawię kolejny rozdział. Może jutro... zobaczę. Ale proszę, niech pojawi się tu chociaż jeden komentarz ;)
Kocham Was bardzo, bardzo ♡♡♡
Bye.




Sorki że zaczęłam czytać dopiero teraz ale szybko nadrobię bo mi się podoba :-)
OdpowiedzUsuń