Otworzyłam je i uśmiechając się szeroko rzuciłam się na szyję osobie stojącej naprzeciw mnie.
- Hej, dziewczyno! Zwolnij! Daj mi się chociaż przedstawić!
Odskoczyłam jak poparzona, gdy do moich uszu dotarł niski, głęboki głos.Wydawało mi się, że moja koleżanka mówiła trochę bardziej piskliwie.
Spojrzałam na twarz mojego gościa. Widziałam dołeczki formujące się w jego policzkach, na skutek tego bezczelnego uśmiechu, którym mnie obdarzył. Spuściłam wzrok i za wszelką cenę starałam się ukryć rumieńce oblewające moją skórę.
"Spokojnie, nawet go nie znasz" - podpowiadała mi moja podświadomość.
Zerknęłam w te piękne, zielone oczy, które przyglądały mi się z ciekawością.
- Ja... uhm... czekałam na... przepraszam, kim ty jesteś? - wzięłam się w garść.
- Styles. Harry Styles. - ujął moją dłoń i złożył na jej wierzchu delikatny pocałunek.
- Więc, Harry, co robisz w moim mieszkaniu?
- Z tego co wiem, to ten dom należy do Tomlinsona, prawda?
- Cóż, kiedy nie ma Louisa ja tu rządzę, także mów czego chcesz i żegnam.
- Zadziorna, lubię takie. - mruknął, chyba w nadziei, że go nie usłyszę. - Chwila, chwila. Jesteś w takim razie sprzątaczką, czy kucharką, czy...
- Współlokatorką. - ucięłam jego głupie domysły.
Jego brwi uniosły się w zdziwieniu, lecz po chwili zaczął się śmiać.
- Tak, tak. Prawie się nabrałem. Poważnie. Sprzątasz, gotujesz, czy "pomagasz" mu w jakiś inny sposób?
Oburzona rozchyliłam usta, żeby wystartować z jakąś ciętą ripostą, ale nie mogłam wydusić z siebie słowa.
Czy on właśnie sugeruje, że jestem dziwką?
Gdy zobaczył, że nie mam zamiaru się bronić, na jego ustach znów zagościł ten irytujący uśmieszek. Odetchnęłam głęboko i spojrzałam na niego spod przymrużonych powiek.
- Jeśli masz jakąś sprawę do Louisa, to zwyczajnie do niego zadzwoń i umów się na jakąś konkretną godzinę, bo chyba jemu zamierzałeś utrudniać życie, więc mnie w to nie mieszaj.
Już chciałam trzasnąć drzwiami, kiedy na przeszkodzie stanęła mi jego stopa skutecznie uniemożliwiająca mi zamknięcie ich.
Dżizes. Mów czego chcesz i nara.
- Chyba jednak zostanę i na niego zaczekam. - usłyszałam i choć nie widziałam jego twarzy, to wiedziałam, że cieszy się jak nie wiem.
Jęknęłam i uchyliłam drzwi, dając mu tym samym pozwolenie na wejście do środka. W jego oczach błyszczały iskierki rozbawienia i miałam ochotę złapać pierwsze co mi do rąk wpadnie i tak porządnie pieprznąć go w głowę.
"Opanuj się".
- Chcesz coś do picia? - zapytałam przez zaciśnięte zęby.
- Poprosiłbym wyciskany sok z pomarańczy. Najlepiej, żeby była to odmiana navelina i wrzuć do środka trzy kostki lodu. Jeśli to nie jest żaden problem oczywiście.
On sobie jaja robi?
Zgarnęłam ze stołu sok pomarańczowy, który kupiłam w sklepie oraz szklankę i postawiłam go na stole.
- Sok z rzadkiej odmiany pomarańczy o nazwie innego-nie-było. Ach... lodu nie ma. - zakończyłam z najbardziej wymuszonym uśmiechem, na jaki tylko było mnie stać. On za to wydawał się być bardzo wesoły.
Tak, ty się kurwa ciesz, a mi tu zaraz włosy posiwieją.
Patrzyłam na niego takim wzrokiem, że gdyby spojrzenie mogło zabijać, to już dawno byłby martwy. Harry w odpowiedzi wyszczerzył swoje bielusieńkie zęby.
W tej chwili drzwi otworzyły się, a do pokoju wpadła moja koleżanka z rozwianymi na wszystkie możliwe strony włosami. Kiedy zobaczyła mnie i mojego towarzysza, jej usta automatycznie ułożyły się w literę "o".
_______________________________________________________________________________
No więc... ten tego... zła jestem, no.
Żadnego komentarza. Nic. ZERO.
Nikt tego nie czyta, czy takie słabe jest?
Zjedź troszkę niżej...
.
.
.
.
.
.
jeszcze
.
.
.
.
.
.
no i skoro straciłaś już trochę czasu, to weź napisz jakiś komentarz, miło mi będzie.
.
.
.
.
.
.
z góry dziękuję <3
_________________________________________________________________________________
No i mamy rozdział 3!
A najważniejsze... pojawił się Harry!!!
Okey.
Kolejny rozdział będzie jutro lub w czwartek.
Kocham Was :)
Do następnego.
Uśmiechnij się! Obiecuję komentarz pod każdym rozdziałem <3 I... Jej! Harry! Jak się pojawił od razu zaczyna się coś dziać :-)
OdpowiedzUsuń