piątek, 30 maja 2014

Rozdział 14.

***
(Harry)
Jęknąłem głośno, gdy słońce przedzierające się przez zasłony w moim pokoju zaczęło rzucać na mnie swój blask.
- Kurwa. - warknąłem cicho, kiedy zdałem sobie sprawę, która jest godzina. Zegar wiszący na ścianie wskazywał siódmą, a ja za piętnaście minut miałem być w pracy. Będę miał niezły opieprz od szefa.
Zerwałem się z łóżka i dwoma dużymi krokami pokonałem cały pokój, chcąc znaleźć wśród tego bałaganu moją firmową koszulę. Założyłem ją całkiem szybko, co było niemałym wyzwaniem. Zacząłem się wciskać w obcisłe spodnie. Pierdolę, nigdy więcej. Od dzisiaj chodzę w dresach. Wyjąłem z szafy czapeczkę, którą kazali mi nosić w pracy. Nosz kurwa. Wyglądałem w niej jak ostatni pajac.
Zbiegłem po schodach do kuchni, w której zastałem Emily przygotowującą śniadanie. Myślałem, że jeszcze śpi. Uśmiechnąłem się do siebie i zakradłem się do niej cicho. Owinąłem jej drobną sylwetkę ramionami wtuliłem twarz w jej pachnące włosy. Moje loki połaskotałym jej zaróżowiony od mojego czułego gestu policzek. Odwróciła się powoli w moją stronę i stając na palcach, delikatnie musnęła moje usta. Upajałem się jej dotykiem, póki nie odsunęła się i zmarszczyła brwi. Skonsternowany powtórzyłem jej minę i czekałem aż coś powie.
Od naszej rozmowy, po całym tym zajściu z Angie nasze relacje nieco się ociepliły. To znaczy... nadal byliśmy tylko przyjaciółmi, jednak na tyle dobrymi, że zachowywaliśmy się jak... no cóż, para zakochanych.
Wyraz jej twarzy nie wróżył nic dobrego. Może zaczęła żałować tego, co się między nami wydarzyło? Tylko, czy naprawdę coś się wydarzyło? Nie sądzę.
Dziewczyna pociągnęła nosem i rozejrzała się dookoła.
- Coś mi się chyba przypala. - mruknęła cicho, a mnie ze śmiechu zaczął boleć brzuch.
Mój Boże, myślałem, że nie chce mnie znać, a ona tymczasem stwierdziła, że coś jej się przypala?
- Nie śmiej się ze mnie. - zrobiła nadąsaną minę, ale widziałem, jak kąciki jej ust lekko drgnęły, kiedy starała się powstrzymać uśmiech.
- Co to jest? - zmieniła zręcznie temat i spojrzała na moją rękę. O co jej chodzi?
Również przeniośłem wzrok na dłoń, w której spokojnie spoczywała moja czapeczka. Nie, kurwa, tylko nie to. Ukryłem przedmiot za swoimi plecami.
- Nie wiem o czym mówisz. - powiedziałem szybko, szeroko otwierając przy tym oczy.
- Naprawdę?
- Mhm. - ja pierdolę. - Może chcesz wyjść dziś do kina? - błagam, niech ona odpuści temat.
Moje prośby nie zostały wysłuchane.
- Mogę iść, ale tylko pod warunkiem, że pokażesz mi, co tam masz. - szantażowała.
- Cóż... więc chyba będę musiał pójść do kina z Angie, jeśli ty nie chcesz dotrzymywać mi towarzystwa. - tak trzymaj, Styles.
Wyraz jej twarzy momentalnie się zmienił. W jej oczach widziałem ból, gdy za wszelką cenę starała się powstrzymać nieproszone łzy. Zamrugała kilkakrotnie powiekami i prychnęła głośno.
- No tak, czego mogłam się po tobie spodziewać? - zapytała retorycznie. - Pewnie wciąż się z nią widujesz, co? - jej głos się złamał, kiedy kończyła zdanie. 
- Nie! Przecież żartowałem! - broniłem się.
- Dziękuję za takie żarty. - pociągnęła nosem, po czym zgrabnie ominęła mnie i prawie biegiem przemieszczała się w kierunku drzwi.
Znalazłem się przy niej zanim zdążyła nacisnąć klamkę i uklęknąłem przed nią na dwa kolana.
- Spójrz na mnie. - poprosiłem delikatnie.
Nie posłuchała.
Palcami złapałem jej podbródek i pociągnąłem tak, że patrzyła na mnie z góry.
- O wiele lepiej. - mruknąłem półgłosem.
Westchnęła rozdrażniona i próbowała się wyszarpnąć.
Odpowiednio szybko oplotłem rękami jej chudziutkie nóżki, więc nie mogła się ruszyć. Wtuliłem głowę w jej brzuch i powoli złapałem jej dłoń, aby zachęcić ją do wplątania jej w moje loki.
Zamiast łagodnie je przeczesywać, jak to często robiła, dziewczyna złapała moje włosy i zaczęła za nie ciągnąć, myśląc chyba, że w ten sposób mnie od siebie odsunie.
Szczerze? Podobało mi się to, jak agresywnie traktuje moją fryzurę. To było takie... podniecające. Wyobraziłem sobie Emily, wijącą się pode mną i błagającąo jakikolwiek dotyk. Moje usta ocierające się o jej szyję i jej dłonie szarpiące właśnie w taki sposób moje włosy.
Kurwa, chyba mnie poniosło. 
- Nie mówiłem poważnie. - westchnąłem. - Chciałem tylko jakoś odwrócić twoją uwagę od tej jebanej czapki, którą muszę nosić w pracy. - dokończyłem cicho. 
- W takim razie coś ci się nie udało. - uśmiechnęła się zwycięzko. Zaraz, chwila, z czego ona się tak cieszy?
Z kieszeni swoich spodni wyjęła moją czapkę. 
Ja pierdolę. Dobra jest, Cyganka jedna.
Miałem coś powiedzieć, ale postanowiłem sobie odpuścić, żeby nie zepsuć jej dobrego humoru.
Przyjrzała się dokładniej nakryciu głowy i nieśpiesznie umieściła je na moich loczkach.
- Aww... - rzuciła, przygryzając dolną wargę. - Uroczo.
- Wiem. - burknąłem nadąsany. 
Z czego ona się, kurwa, cieszy?
- Ubieraj się. - mruknąłem w jej stronę.
- Czemu? Mam dziś wolne. 
- Po prostu się ubierz, okey? - powoli zaczynała mnie wkurzać.
-Dobra, weź wyluzuj. Jezu, jaki bulwers. - spojrzała na mnie krzywo.
Postanowiłem już nic nie mówić i spokojnie poczekać, aż się ubierze.

_______________________________________________________________

NO HEJ :)
NA POCZĄTKU WAM PODZIĘKUJĘ, GDYŻ Z KAŻDYM DNIEM PRZYBYWA WEJŚĆ NA BLOGA ♡

WIEM, ŻE DŁUGO NIE DODAWAŁAM ROZDZIAŁU, ALE JAKOŚ NIE MIAŁAM WENY, ŻEBY GO SKOŃCZYĆ. AJM SOŁ SORY.
PRZEZ TEN CZAS ZROBIŁAM TEŻ TROCHĘ POŻYTECZNEGO XD POCZYTAŁAM SOBIE INNE FANFIKI I MAM KILKA INSPIRACJI. 
NIE MARTWCIE SIĘ, NIE BĘDZIE TO WYGLĄDAŁO TAK, ŻE SPISZĘ JAKIEŚ WYDARZENIE Z INNEGO OPOWIADANIA. PO PROSTU OD CZYTANIA MI SAMEJ ZACZĘŁY SIĘ RODZIĆ W GŁOWIE RÓŻNE POMYSŁY :)

KOLEJNEGO ROZDZIAŁU MOŻECIE SIĘ SPODZIEWAĆ W OKOLICACH ŚRODY, CHYBA ŻE UDA MI SIĘ WCZEŚNIEJ. WIĘC ZAGLĄDAJCIE CO JAKIŚ CZAS :3

BTW. W ODPOWIEDZI NA KOMENTARZ MARIKI.BLOGGER (MAM NADZIEJĘ,  ŻE DOBRZE ODMIENIŁAM) - TO NIE JEST WSZYSTKO, KOCHANA :D
KTO POWIEDZIAŁ, ŻE HARRY ZDRADZIŁ JEJ CAŁY SEKRET? 
NIEBAWEM PRAWDA WYJDZIE NA JAW I NIE BĘDZIE JUŻ TAK MIŁO XX

JEZU, DŁUGA TA NOTKA WYSZŁA, WIĘC ŻEGNAM SIĘ Z WAMI TRADYCYJNIE GIFEM.  (ŚWIEŻA DOSTAWA GIFÓW Z MINIONKAMI :D )


1 komentarz:

  1. <3
    Naprawdę fajnie piszesz, czekam na wykożystanie tych inspiracji tutaj :-). Jedyna drobna uwaga: mogłabyś popracować nad długością rozdziałów. Fajnie się czyta, ale zanim się człowiek rozkręci to już się rozdział kończy :-(

    OdpowiedzUsuń