sobota, 24 maja 2014

Rozdział 13.

Czas płynął niemiłosiernie wolno, a każda minuta zdawała się trwać wieczność. Co chwilę zerkałam na swój telefon, sprawdzając godzinę i upewniając się, że nie mam żadnych nowych wiadomości.
Punktualnie z wybiciem czternastej, do sklepu wszedł Harry, ubrany w czarne jeansy i koszulkę tego samego koloru. Wyglądał jak anioł z rozwianymi na wszystkie strony włosami i lekko uchylonymi ustami. Rozejrzał się dookoła, aż udało mu się namierzyć mnie wzrokiem. Ukazał rząd swoich bielusieńkich zębów i ruszył w moją stronę. Przeskoczył nad kasą i pochylił się, aby dać mi niewinnego buziaka w policzek.
- Gotowa?
- Tak, tylko muszę iść po taką jedną dziewczynę, żeby mnie zastąpiła.
Odprawił mnie lekkim skinieniem głowy, a sam zaczął przeglądać gazetkę reklamową, która leżała na stole.
Szłam w stronę zaplecza, kiedy tylko zniknęłam za rogiem, moje nogi same przyspieszyły. Nie chciałam marnować swojej przerwy, choć w głębi duszy wiedziałam, że tak naprawdę zależy mina spędzeniu jak największej ilości czasu z Harry'm.
- Angie! - zawołałam. Dziewczyna wyszła z toalety i spojrzała na mnie. - Twoja zmiana. - wyjaśniłam.
Westchnęła zrezygnowana i przetarła dłonią oczy.
- Idę. - odpowiedziała marudnym tonem.
Szła za mną, ale stanęła jak zamurowana, gdy zauważyła Harry'ego, który aktualnie poprwawiał swoje włosy. Postanowiłam nie zwracać na nią uwagi.
- Jesteś. - zauważył z uśmiechem chłopak. - Już się bałem, że mnie tu zostawiłaś i wyszłaś.
- No coś ty. Kto by mi wtedy postawił obiad? - rzuciłam zaczepnie.
Zachichotał pod nosem i po chwili zmarszczył brwi.
- Czekaj, nie miałaś przypadkiem iść po jakąś dziewczynę, żeby cię zastąpiła? - zapytał.
Jak na zawołanie zza moich pleców wyłoniła się Angie.
- Witaj, Styles. - jej uśmiech daleki był od przyjaznego.
- Tęskniłeś? - zapytała.
Na twarzy Harry'ego pojawił się grymas, którego nawet nie starał się ukryć. Oni się znają? Powinnam się martwić?
- Nic nie powiesz? - prowokowała dalej Angie.
- Nie mam ci nic do powiedzenia. - odparł spiętym głosem chłopak.
- Ona wie? - zapytała, wskazując palcem w moim kierunku, nadal mrużąc oczy. Jego milczenie było dla niej wystarczającą odpowiedzią. - Och... czyli jednak. Zamierzasz jej powiedzieć? - w jej głosie było pełno jadu.
- W swoim czasie na pewno. A ty lepiej zajmij się swoimi pieprzonymi sprawami. - odwarknął Harry.
Angie udała obrażoną, ale po chwili zachichotała najbardziej sztucznym śmiechem jaki kiedykolwiek słyszałam.
- Wystarczy! - krzyknęłam. - Wytłumaczy mi ktoś, o co tu chodzi?
- Może Harry to zrobi. - odpowiedziała z dumą dziewczyna. Serio mnie wkurwia.
Złapałam torebkę ze stolika, po czym wyszłam ze sklepu, mijając chłopaka. Kiedy zorientował się, że mnie nie ma, natychmiast podążył moimi śladami.
- Wszystko ci wyjaśnię. - obiecał z szeroko otwartymi oczami.
- Wiesz co? Chyba nawet nie mam zamiaru tego słuchać.
- Proszę. - spojrzał na mnie, a w jego oczach widziałam tylko ból i rozpacz. Czemu mu tak zależy? Przecież nawet ze sobą nie chodzimy. - Pięć minut. Daj mi pięć minut.
Spojrzałam na niego z powątpieniem.
- Pięć minut. - zgodziłam się cicho.
Westchnął z ulgą i złapał mnie za rękę, ciągnąc w jakieś spokojniejsze miejsce. Doszliśmy do małej ławki, stojącej nieopodal rozłożystego drzewa, rzucającego na nas cień.
Harry usiadł i gestem zachęcił mnie do zrobienia tego samego. Coś w sposobie, w jaki splótł ze sobą nasze palce kazało mi myśleć, że zaraz dowiem się czegoś niezbyt dobrego.
Chłopak wziął głęboki oddech i odgarnął opadające na czoło loki.
- Kiedy miałem zaledwie kilka lat, zostawił nas ojciec. - widziałam, że przywoływanie wspomnień jest dla niego bardzo trudne. - Moja matka ciężko zapieprzała, żebyśmy mogli żyć przyzwoicie. Tłumaczyła mi zawsze, że odejście ojca było dobrą rzeczą. Kiedy byłem młodszy, wierzyłem w takie bzdury. Myślałem, że żadnej kobiecie nie jest potrzebny mężczyzna. Uważałem, że wobec tego nie muszę się o nic martwić. Nie potrzebuję dziewczyny, ani domu. Wystarczy mi nieduże mieszkanie i da się żyć. Piłem i to tak dość konkretnie. Traktowałem wszystkie kobiety jak gówno. Wykorzystywałem je i zostawiałem. Wiesz, coś na zasadzie "jednego dnia uprawiamy seks, a drugiego udajemy, że się nie znamy". To było głupie, wiem. Szkoda tylko, że do czasu, kiedy to zrozumiałem, zraniłem tak wiele dziewczyn.
- Chyba nie załapałam. Jak to się ma do tej sprawy z Angie?
- Do tego zmierzam. - uśmiechnął się smutno. - Angie była jedną z tych właśnie panienek. Ona chciała czegoś więcej niż tylko jednej nocy. Starała się do mnie dotrzeć i pomóc zrozumieć sens kochania. Chciała być ze mną, kiedy ja miałem ją głęboko w dupie. Wmawiałem sobie, że miłość nie istnieje. Co znaczy "kochać"? Dla mnie to było najbardziej fałszywe słowo ze wszystkich. "Kocham Cię" można powiedzieć każdemu, nie zastanawiając się nad jego sensem. -
Miał rację. Pierwszy raz w życiu poczułam się w pełni rozumiana.
Zarzuciłam ręce na szyję Harry'ego i przycisnęłam swoje usta do jego rozchylonych z zaskoczenia warg. Objął mnie w talii, przyciągając bliżej siebie. Zachłannie błądził swoimi niewiarygodnie dużymi dłońmi po moich plecach, aż zaplątał je w moich włosach.
Na chwilę oderwałam się od niego, by złapać oddech.
- Harry. - zaczęłam.
- Tak?
- Myślisz, że teraz byłbyś w stanie kogoś pokochać? - nie wiedziałam jakim cudem to pytanie wydostało się z moich ust.
- Wydaje mi się, że tak. - odpowiedział, a serce uderzało w mojej piersi niesamowicie szybko.
Skinęłam tylko głową, w nadziei, że nie zauważy mojego przyspieszonego pulsu i wtuliłam się w jego muskularne ciało.
_______________________________________________________________
SIEMKA
POWRACAM Z NOWYM ROZDZIAŁEM!
WIEM, ŻE MIAŁ BYĆ JUŻ W PIĄTEK, ALE MIESZKAM NA TAKIM ZADUPIU, ŻE PRZEZ CAŁY WEEKEND NIE MIAŁAM PRĄDU.
SERIO.
NIE MYŚLCIE SOBIE, ŻE TO JAKAŚ MOJA KOLEJNA WYMÓWKA, BO NAPRAWDĘ ROZDZIAŁ NAPISAŁAM W PIĄTEK. ZMOBILIZOWAŁO MNIE PONAD 1000 WEJŚĆ NA BLOGA I CHCIAŁAM WAM TO JAKOŚ WYNAGRODZIĆ ;)
LUV YA SOŁ MACZ ♡
TO CHYBA TYLE.
AHA. JAKIEGOŚ GIFA Z MINIONKAMI WAM TU JEBNĘ JUTRO, BO TERAZ JESTEM NA TABLECIE I TO TROCHĘ SKOMPLIKOWANE XD
WIĘC KONIECZNIE ZAJRZYJCIE TU JUTRO PO 17:00
SWOJĄ DROGĄ, BARDZO DZIĘKUJĘ ZA MIŁE SŁOWA POD OSTATNIM ROZDZIAŁEM ;*

____________________________________________________

FUCK YEAH. JEDNAK UDAŁO MI SIĘ DODAĆ GIFA. JESTEM Z SIEBIE TAKA DUMNA :D

A JUTRO I TAK TU ZAJRZYJCIE, MOŻE UDA MI SIĘ COŚ NAPISAĆ :3

2 komentarze:

  1. Zayebisty : czekam na next <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Hihi noo niby to co robił Harry to nic dobrego ale tak serio... myślałam, że tu chodzi o coś gorszego niż to o czym czytałam już w kilku innych opowiadaniach XD czekam na next skarbieee :* życzę weny :)

    OdpowiedzUsuń