poniedziałek, 28 kwietnia 2014

Rozdział 9.

Harry pomógł mi wnieść walizki do domu i dał mi czas na rozpakowanie się. W tej chwili układałam swoje ubrania na półce w dużej szafie znajdującej się w moim nowym pokoju. Całe pomieszczenie urządzone było w kolorze białym z delikatnymi, beżowymi akcentami. Szczególnie podobało mi się ogromne, dwuosobowe łóżko, na którym leżało wiele poduszek. Czy mi się wydaje, czy one mnie wołają? Wyglądają tak kusząco.
Nie mogąc się powstrzymać rzuciłam się na materac, rozrzucając je na wszystkie strony i miotając się w pościeli. Byłam tak zajęta swoimi "zabawami", że nie zauważyłam kiedy do pokoju wszedł Harry.
- Nigdy nie widziałem, żeby ktoś aż tak bardzo fascynował się poduszkami. To znaczy, ja wiem, że w łóżku można robić ciekawe rzeczy, ale rozumiesz... - powiedział sugestywnie z cwaniackim uśmieszkiem. Nie mogłam się powstrzymać i roześmiałam się głośno, po czym złapałam leżącą najbliżej poduszkę i rzuciłam nią w stronę Harrego. Zorientował się co zamierzam zrobić i próbował chwycić lecący w jego stronę przedmiot, ale nie zdążył, bo ten z impetem uderzył w jego twarz.
- Ał. - jęknął i upadł na kolana zasłaniając rękoma oczy.
- Haz! - krzyknęłam i w ułamku sekundy znalazłam się przy nim. - Nic ci nie jest? Hej, mów do mnie! Proszę! - byłam przerażona, że coś mu się stało.
Chwila! Co do chuja? Przecież on oberwał pierzem wepchniętym w bawełniany materiał! Co takiego mogło mu się stać?
Szarpnęłam jego ręce, w czego efekcie opadły w dół. Przyglądałam mu się wściekła, kiedy otworzył najpierw jedno oko, a potem drugie, by za chwilę obrzucić mnie rozbawionym spojrzeniem.
Trzymałam dłonie blisko jego szyi tak jakbym chciała go udusić. Nie to, że nie chciałam.
- Czyli jednak troszeczkę się o mnie martwisz. - podsumował, ukazując rząd białych zębów.
- Tylko troszeczkę. - mruknęłam wyraźnie uspokojona faktem, że nic mu nie jest.
- Jasne... Hej, pomyślałem, że jesteś głodna, więc może moglibyśmy iść do jakiejś kanjpy na obiad, czy coś. - zaproponował.
- Mi wystraczy chleb. - droczyłam się, nawiązując do jego zawodu.
- Ha-ha, bardzo śmieszne. - rzekł marudnym tonem i przewrócił oczami, ale widziałam, że z trudem powstrzymuje uśmiech.
- Może innym razem. - dodał. - To co, możemy wyjść?
- Jak tam sobie chcesz. - powiedziałam pod nosem, uważnie skanując pokój w poszukiwaniu telefonu i jakoś niezbyt skupiałam się na tym, co mówi.
- Tego szukasz? - odwróciłam się z roztargnieniem i wpadłam na jego klatkę piersiową.
Jak on tak szybko znalazł się za mną?
Potknęłabym się, gdyby jego ręka nie owinęła się wokół mojej talii.
- Mam cię. - szepnął, a iskierki rozbawinia tańczyły w jego pięknych, szmaragdowych oczach, kiedy zauważył moje zaskoczenie.
- Emily? - wyszeptał do mojego ucha.
- T-tak? - wstrzymałam oddech.
- Znalazłem twój telefon. - dokończył zdanie i zaczął się głośno śmiać. Na pewno domyślił się, że liczyłam na jakiś inng gest z jego strony.
Pacnęłam go lekko w ramię, starając się ukryć moje różowe z zażenowania policzki, ale wtedy złapał mnie za rękę i delikatnie musnął ją ustami.
- Załóż tę sukienkę. - poprosił i wepchnął mi w dłoń czarny materiał.
Podeszłam do drzwi prowadzących do łazienki nerwowo mnąc sukienkę palcami. Weszłam do środka i po kilkukrotnym upewnieniu się, że przekręciłam klucz, pozbyłam się ubrań i wsunęłam na siebie kreację. Idealnie podkreślała moje kształty. Ledwo zakrywała mi tyłek, przez co czułam się trochę dziwnie. Otwierałam drzwi, kiedy poczułam opór po drugiej stronie, a za chwilę słychać było głośny trzask i oto przed wejściem do łazienki leżał Harry, który prawdopodobnie mnie podglądał przez niewielką szparę.
Jęknął już po raz drugi dziś, lecz teraz brzmiał autentycznie. Spojrzałam na jego głowę, na której  błyskawicznie formował się  mały guz.
- Boże, Harry! - wykrzyknęłam. Chyba liczył, że spytam czy nic mu nie jest, bo zaczął chichotać, gdy dokończyłam wypowiedź. - Jak dużo widziałeś?!
- Wystarczająco. - odpowiedział trzymając się za bolące miejsce.
- I tak było warto. - uśmiechnął się przebiegle.
- Co?!
- Nic, nic.
- Gdzie masz lód? - brzmiałam już spokojniej.
- W zamrażarce? - odpowiedział pytaniem, jakby to była najbardziej oczywista rzecz na świecie. Okey, może była oczywista, ale trochę kultury może, co?
- Zaczekaj tu. - rozkazałam.
- Nigdzie się nie wybieram. - warknął opryskliwie. Przed chwilą był słodki, a teraz zachowywał się jak totalny dupek. Musiałam mu mocno tymi drzwiami przywalić.
Wróciłam do niego z lodem i przyłożyłam do całkiem dużego już guza, którego skutecznie zasłaniała burza loków.
- Nic ci nie będzie, ale masz nauczkę, żeby więcej mnie nie podglądać. - pokiwałam karcąco palcem w jego stronę. Ukazał swoje dołeczki w cudownym uśmiechu.
- Nie jestem człowiekiem, który uczy się na błędach. - spojrzał na mnie zaczepnie.
Ja natomiast rzuciłam się na łóżko i westchnęłam ciężko.
- To ja może pójdę zamówić pizzę. - oznajmiłam częściowo żartując.
- Chcę "Niespodziankę" w zestawie dla dzieci. - powiedział.
- Um... okey. - on tak na serio?
- I sos, tylko ten delikatny. - zaczął wydawać z siebie jakieś dziwne odgłosy. Może powinnam go zabrać do szpitala? Spojrzałam na niego niepewnym wzrokiem.
- Matko, wyluzuj. Żartowałem. - uspokoił mnie.
- Na pewno?
- Tak.
- Ile widzisz palców? - pokazałam mu tylko jeden, środkowy oczywiście.
- Zabawne. - zmrużył oczy i wydął wargi. Wyglądał tak rozkosznie, że nie mogłam się powstrzymać i wplątałam palce w jego loki, aż usłyszałam syknięcie wydobywające się z jego ust.
- Przepraszam! - gwałtownie wciągnęłam powietrze i owinęłam ręcę wokół jego szyi.
- Nic się nie stało. - rzekł nisko, ustami znacząc mokre ścieżki po moim ramieniu.
Zaprzestał pieszczot, gdy w domu rozległo się pukanie do drzwi.
- Jeszcze do tego wrócimy. - obiecał, zanim podszedł do drzwi.
Wzmurowało mnie w ziemię, kiedy zobaczyłam osobę wystukującą nerwowy rytm na framudze. Stałam tam w krótkiej, obcisłej sukience, a gapił się na mnie... Louis.

____________________________________________________
Siemaneczko :)
Jak już raczej zauważyliście, rozdział jest dłuższy niż poprzednie. W zasadzie miałam go skończyć na "znalazłem twój telefon", ale pomyślałam, że będziecie się cieszyć (hura -_-)
Miło się go pisało i mam nadzieję, że będzie wam się go miło czytało ♡
Bardzo proszę o opinię w komentarzu :3


BTW. MAM POMYSŁ NA KONKURS, TYLKO NIJAK NIE MOGĘ GO ZROBIĆ, JEŚLI NIE WIEM CZY KTOŚ CZYTA. WIĘC NIECH KAŻDY KTO CZYTA SKOMENTUJE TEN ROZDZIAŁ, A JA W OSOBNEJ NOTCE NAPISZĘ CO TO ZA KONKURS ♥
                                                                         
                                                                       

6 komentarzy:

  1. Super blog ale rozdziały są straaaasznie krótkie... no i to wszystko dzieje się trochę... za szybko :/ ale tak ogólnie to fajnie to wygląda :) tylko na prawdę - popracowałabym trochę nad długością rozdziałów :) czekam na neext :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za opinię :)
      Jeśli chodzi o długość rozdziałów to staram się jak mogę. Wolę dodawać je częściej, ale krótsze, niż rzadko, ale długie ;) Mam dużo nauki i ciężko to pogodzić.
      Z całych sił starałam się uniknąć szybkiego rozwoju akcji, ponieważ nawet mnie irytuje to w wielu fanfiction. To mój pierwszy blog, dlatego chętnie przyjmuję wszystkie rady i staram się do nich dostosować.
      Jeszcze raz dziękuję, że czytasz i postaram się, aby kolejny rozdział był lepszy ♡

      Usuń
    2. Nie no wiesz... ogólnoe to nic do tego nie mam, że jest za szybki rozwój akcji bo fajnie ci się udało to wszystko tak zgrać żeby wyglądało dobrze, ale czy to nie dziwne, że wprowadziła się tak po prostu do chłopaka którego zna jeden czy dwa dni ?? Hehe no niby sporo się między nimi w tym czasie wydarzyło, ale to nadal dziwne.. :P ważne, że pomysł jest fajny a nie takie coś, jak w tych głupich krótkich imaginach, że pierwszego dnia wyznają sobie miłość hahaha właśnie dlatego wolę dłuugie opowiadanoa od imaginów jedno-rozdziałowych :P

      Usuń
    3. Rozumiem Cię :)
      Z tym wprowadzeniem jest tak, że ona zdaje sobie sprawę, że go nie zna, tylko nie ma się gdzie podziać. Spokojnie, niedługo ktoś jej to wytłumaczy c;

      Usuń
  2. Dodaj nexta, jestem strasznie ciekawa co będzie dalej :-)

    OdpowiedzUsuń